Po pracy w Polsce mam zwykle rytuał: herbata, kapcie i bezsensowne scrollowanie telefonu. Tym razem zamiast memów wpadłem na długi wątek o kasynach online, gdzie kilku użytkowników mocno chwaliło
milioner kasyno online. Z ciekawości wrzuciłem niewielki depozyt i ustawiłem sobie ścisły limit, żeby nie przesadzić. Najpierw szło fatalnie, saldo topniało w tempie ekspresowym i już pisałem w głowie pożegnalny monolog. W końcu wpadł bonus na slocie, który nie tylko wyrównał straty, ale jeszcze dorzucił parę złotych extra, więc zamknąłem stronę z poczuciem małej, osobistej wygranej.